Wiara, walka, remis

Bramka Huberta Narożnego w ostatniej sekundzie meczu była w sobotę bezcenna dla piłkarzy ręcznych MKSu Poznań. Szczypiorniści ze stolicy Wielkopolski zremisowali w meczu 20 kolejki rozgrywek o mistrzostwo 1 ligi z Pomezanią Polskim Cukrem Malbork 23:23 i wywieźli z trudnego terenu ważny punkt. Faworytem sobotniej batalii bez wątpienia byli dobrze spisujący się w drugiej rundzie gospodarze. I choć obie ekipy borykają się z poważnymi ubytkami kadrowymi to doświadczeni podopieczni Igora Stankiewicza lepiej sobie z tym problemem radzą zdobywając punkty m.im w meczach z Wybrzeżem Gdańsk czy Sokołem Kościerzyna. W pierwszej odsłonie spotkania oglądaliśmy bardzo wyrównane widowisko, w którym zarówno miejscowi jak i goście dużo lepiej rodzili sobie w obronie jak w ataku.  Wśród poznaniaków ciężar zdobywania bramek wziął na swoje barki kolejny raz Maciej Tokaj, a jego śladem poszli Wojciech Leder i Artur Klopsteg. W obozie gospodarzy 5 bramek do przerwy miał na swoim koncie Mateusz Wiak. Do szatni oba zespoły schodziły przy prowadzeniu Pomezanii 11:10. Po zmianie stron do 45 minuty dalej było bardzo równo. Ku uciesze miejscowej publiczności na kwadrans przed końcem meczu wspomniany wcześniej powracający po kontuzji Mateusz Wiak wyprowadził swój zespół na trzy bramkowe prowadzenie 19:16. Ale to był dopiero początek emocji w tym meczu. Końcówkę spotkania perfekcyjne w ataku rozegrali Bartosz Przedpełski i wspomniany wcześniej Artur Klopsteg, a popisową partię rozegrał w bramce Dariusz Zarzycki. Poznaniacy najpierw odrobili dwie bramki, a na 20 sekund przed końcem spotkania odzyskali piłkę i ruszyli do ostatniego natarcia. Marek Boneczko na 4 sekundy przed ostatnią syrena bardzo brzydko zatrzymał Macieja Tokaja i ujrzał czerwoną kartkę. Jakub Pochopień podał do wspomnianego Tokaja, ten do Huberta Narożnego, a ten równo z syreną ulokował piłkę w malborskiej bramce. Radość poznaniaków była bardzo żywiołowa, i w pełni uzasadniona. MKS kolejny raz pokazał, że mimo trudnej sytuacji kadrowej i odległego miejsca w tabeli nie spuścił głowy. Zawodnicy Domana Leitgebera zasługują na duże słowa uznania i ogromne brawa. Niestety przerwy długiej mieć nie będą bowiem już we wtorek podejmują na własnym parkiecie bardzo niewygodny SMS Gdańsk.

Bramki dla MKSu zdobyli:

P. Góral, B.Badowski, D.Zarzycki, M.Tokaj 7, A.Klopsteg 5, B.Przedpełski 4, M.Pacała 3, W.Leder 2, H.Narożny i J.Pochopień po 1, A.Żochowski, M.Bekisz, Ł.Niedzielak, B.Grycman,